Budowlanijazowsko.pl - strona kibiców klubu Budowlani Jazowsko
Zagramy o Finał z Rytrem Drukuj Email
News - Latest
Wpisany przez Paweł Winiarski   
środa, 01 października 2014 19:26

Poprad Rytro pokonal Wicher Mogilno 3-2 i będzie naszym następnym przeciwnikiem w Pucharze Polski na szczeblu OZPN. Zwycięzca tego meczu zagra w finale -  OZPN Nowy Sącz. Według rozpiski na stronie Okręgowego Związku Piłki Nożnej mecz zostanie rozegrany w Rytrze. Termin meczu nie jest jeszcze znany.  W najbliższą niedzielę klasyk ligi mecz z Jednością Nowy Sącz na wyjeździe, czyli emocje gwarantowane.

Poprawiony: środa, 01 października 2014 19:33
 
Sandecja II przegrywa w Jazowsku ! Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
News - Latest
Wpisany przez Paweł Winiarski   
środa, 24 września 2014 18:04

/fot. Obrońcy Sandecji II mieli spore problemy z Wojtkiem Burchelem, który zaliczył hattricka/

Budowlani w 4 rundzie Pucharu Polski na szczeblu OZPN pokonali Sandecję II  4-3 !. Trzy bramki zdobył niezawodny Wojciech Burchel, jedną dorzucił Przemysław Janik. W następnej rundzie zmierzymy się ze zwycięzcą pary Wicher Mogilno - Poprad Rytro. Początek pucharowego spotkania to zdecydowana przewaga zawodników z Nowego Sącza. Po graczach Sandecji II widać było dobre wyszkolenie, w pierwszym kwadransie nie mogliśmy po prostu za nimi nadążyć , wydawało się, że zabiegają nas na amen. Sandecja II była bardzo groźna  na szczęście defensywa z bramkarzem Rafałem Faronem parokrotnie ratowała nas przed stratą bramki. Nasi zawodnicy próbowali wychodzić z kontrą, nie były to bezradne wybicia wprzód a przemyślane wyjścia, które sprawiały graczom gości spore problemy. Po jednej z takich kontr wywalczyliśmy rzut rożny, który to na bramkę zamienił Wojciech Burchel. Sandecja II po stracie bramki jeszcze mocniej przycisnęła i szybko wyrównała. Pod koniec pierwszej połowy Waldemar Lizoń strzela z narożnika pola karnego, ale  piłka trafia do Wojtka Burchela, który zamykał akcję i bez problemu daję nam prowadzenie 2-1. W drugiej połowie Sandecja rzuciła się do ataków, z każdą upływającą minutą w ich szeregach robiło się coraz bardziej nerwowo. W 60 minucie zawodnik gości wbiega w pole karne i uderza precyzyjnie przy samym słupku , mamy 2-2. Bohater spotkania Wojciech Burchel w narożniku pola karnego zakręcił obrońcami, i uderzając obok bezradnego bramkarza daje nam prowadzenie. Sandecja II szybko wyrównuje , po stracie bramki wydawało się, że kolejne gole dla przyjezdnych to kwestia czasu. Mieli kilka wybornych sytuacji, ale brakowało im zdecydowanie wykończenia. Próbowali wciągnąć nas na swoją połowę na szczęście byliśmy przez 90 minut taktycznie dobrze ustawieni nie dając gościom wiele miejsca w przodzie. W 70 minucie wyprowadziliśmy kontrę po której to Przemysław Janik na spokoju pięknym strzałem z 20 metrów przerzucił bramkarza, bramka palce lizać. Szkoleniowiec Sandecji II wyraźnie zdenerwowany nie mógł zrozumieć jak jego drużyna w starciu z A klasowym przeciwnikiem może tracić 4 bramki. Ostatnie 20 minut bardzo nerwowe. Gracze IV ligowca od tego  momentu grali na trójkę napastników, próbowali, próbowali, ale nawet rzuty wolne z bliskiej odległości zatrzymywały się na naszym murze, albo frunęły w okolicę lasku, płosząc tam zamieszkujące wiewiórki. Wygrywamy to prestiżowe spotkanie, awansujemy do V rundy. Cała drużyna zasługuję na słowa uznania. Wielkie brawa dla Wojtka Burchela za 3 bramki, zrozumieć czemu ten zawodnik nie biega po boiskach minimum IV ligowych jest trudne, ale takich mamy skautów. Drużyna z A klasy pokonała zawodników IV ligowca, i to nie był przypadek ponieważ rok temu także ograliśmy tą samą drużynę. Czekamy na kolejnego rywala stać nas na okręgowy finał.

Poprawiony: środa, 01 października 2014 19:29
 
Juniorzy bez punktów Drukuj Email
News - Latest
Wpisany przez Paweł Winiarski   
środa, 17 września 2014 18:21

/fot.Kamil Pierzchała wykorzystuję rzut karny/

Niestety juniorzy po dwóch meczach mają na swoim koncie 0 punktów. W pierwszym meczu przegrali w Świniarsku 1-2, następnie 0-1 w Piwnicznej, by w  tą sobotę przegrać u siebie z Grybovią 1-4.Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Kamil Pierchrzała z rzutu karnego. Gra nie wygląda wcale aż tak źle, jednak brakuje skuteczności. Najbliższy mecz juniorzy rozegrają na wyjeździe z Dąbrovią Wielogłowy. Martwi frekwencja zawodników na treningach....Zapraszamy na treningi, juniorzy i seniorzy trenują razem w środę i piątek.

Poprawiony: niedziela, 21 września 2014 15:19
 
Łęka nie pękła Drukuj Email
News - Latest
Wpisany przez Paweł Winiarski   
niedziela, 21 września 2014 15:11

Jeżeli nie możesz wygrać meczu to go przynajmniej zremisuj tak można podsumować dzisiejszy występ naszej drużyny. Niestety pozostaje niedosyt. Niedzielny mecz zaplanowano na godzinę 11, warunki atmosferyczne nie były najlepsze, przed meczem bardzo intensywnie padało, zapowiadało się na piłkę wodną...na szczęście w czasie meczu warunki trochę się polepszyły. Trener Łukasz Zwoliński nie miał do dyspozycji wszystkich czołowych graczy, powody absencji były przeróżne. Łęka drużyna drugiej części tabeli poprzedni mecz wysoko przegrała. Spodziewaliśmy się, że będą chcieli się zrehabilitować, szczerze mówiąc byliśmy zaskoczeni dobrą postawą gości. Łęka zagrała bardzo dobrze taktycznie, zabezpieczając przede wszystkim tyły. W pierwszej połowie zacięta walka toczyłą się w środku boiska, Łęka dobrze wyglądała w tej kluczowej formacji, często wygrywając wszystko to co działo się w powietrzu. W drugiej połowie środek boiska należał już do naszej drużyny. Bramkę na 1-0 zdobyliśmy w 20 minucie spotkania wrzutka z narożnika pola karnego i Rafał Burchel strzałem obok słupka pokonuję bramkarza Łęki. Goście wyrównali w 35 minucie. Dośrodkowanie z narożnika pola karnego na 7 metr, błąd ustawienia naszej drużyny wykorzystuję napastnik i strzałem głową doprowadza do remisu. Po bramce wyrównującej obie drużyny próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Bliscy zdobycia trzech punktów byliśmy zwłaszcza po strzałach Rafała Burchela i Waldemara Lizonia, Rafał dostał piłkę na 5 metr, uderzył,  bramkarz w ostatniej chwili wybija piłkę, czy wygarnął ją z bramki ? Teraz nie ma większego znaczenia, ale wydaję się, że piłka przekroczyła linię bramkową. Drugą dobrą okazję miał Waldemar Lizoń, który dostał dobrą piłkę na 12 metr, uderzył minimalnie obok słupka, rzadko myli się w takich sytuacjach. Łęka też miała dobre okazję do zdobycia kompletu punktów, jednak, albo ratuję nas Rafał Faron, albo tak jak w 70 minucie Wojciech Łazarz wybija piłkę praktycznie sprzed linii bramkowej. Pod koniec meczu zrobiło się trochę więcej miejsca w środku pola, Łęka cofnęła się, ale ciężko było przebić się przez naprawdę solidnie grający blok defensywy. Jak nie z akcji to ze stałego fragmentu gry, niestety tu też brakowało szczęścia.  Sławomir Gromala zakręcił piłkę strzałem z rzutu wolnego, piłka odbiła się od słupka.Czy drużyna zawiodła? Raczej nie, takie mecze po prostu się zdarzają, w trakcie sezonu każda ekipa, ma gorsze momenty, wystarczy popatrzeć na naszych przeciwników ligowych, którzy także tracą od czasu do czasu niespodziewanie punkty. Kibice także nie narzekali na wynik meczu, także nie jest źle. W środę zagramy pucharowy mecz ze Sandecją II, która na pewno przyjedzie w silniejszym składzie niż to miało miejsce przed rokiem. Mecz prestiżowy, ale trzeba pamiętać, że najważniejsza jest liga. Do końca rundy jeszcze sporo kolejek, walczymy dalej.

Raport meczowy, zobaczysz tutaj!

Poprawiony: sobota, 27 września 2014 16:27
 
Piorunująca końcówka w Paszynie Drukuj Email
News - Latest
Wpisany przez Paweł Winiarski   
niedziela, 14 września 2014 20:01

/fot.arch. Budowlani mają powody do radości /

Bardzo licznie zgromadzeni kibice na stadionie w Paszynie mieli okazję zobaczyć bardzo ciekawe widowisko. Nasz skład w porównaniu z ostatnim meczem nieco się zmienił, głównie w formacji defensywnej. Zadebiutował w tym sezonie Redaktor Winiarski grając z grypą żołądkową, męczyło niemiłosiernie całe spotkanie,  zresztą podobnie jak naszego bramkarza, który dzielnie wytrwał do końca meczu. Na szczęście nikt więcej nie narzekał na zdrowie. Beniaminek zaczął spotkanie od zdecydowanych ataków. W pierwszych minutach mieliśmy spore problemy z ułożeniem gry, szwankowało praktycznie wszystko, wielki chaos, boisko też miało na to wpływ, przynajmniej póki się nie przyzwyczailiśmy -  ciężko grało nam się na tym małym boisku.  Pierwszą bramkę zdobyli gospodarze, po niepewnej interwencji naszego bramkarza, napastnik dobił piłkę z bliskiej odległości. Szybko zdobyliśmy bramkę wyrównującą. Sławomir Gromala wrzucił piłkę z rzutu rożnego Winiarski z 7 metrów strzałem głową praktycznie w środek bramki pokonał bramkarza. Chwilę później także Sławomir Gromala wrzuca z rożnego ponownie Winiarski praktycznie zdobywa bramkę z tego samego miejsca - tym razem precyzyjnie dołożył nogę i umieścił piłkę pod poprzeczką. W 30 minucie sędzie dyktuję jedenastkę, nie wiadomo czemu. Zresztą bardzo słabo główny arbiter prowadził zawody, często przerywając akcję doszukując się drobiazgowych fauli - źle to wyglądało. Gracz Paszyna marnuję rzut karny strzelając.... dwa metry obok słupka, na usprawiedliwienie warto dodać, że musiał strzelać z poziomu - 5 cm pod powierzchnią ziemi ;), taka dziura była na jedenastym metrze, sędzie zgodnie z przepisami nie pozwolił ustawić piłki w innym miejscu. Parę minut później miejscowi po wrzutce z rzutu wolnego i celnym strzale (muśnięcie piłki) pokonują naszego bramkarza. Gospodarze w tej części mieli znaczną przewagę. Na 5 minut przed końcem napastnik Amatora strzela obok wychodzącego Rafała Farona, piłkę z linii bramkowej wybija Winiarski. W drugiej połowie Amator wyszedł na prowadzenie. Sędzia uznał ku naszemu zaskoczeniu, że Sebastian Hebda faulował gracza gospodarzy - Karny tym razem pewnie wykorzystany. W 65 padło wyrównanie, Sławomir Gromala uderzył z rzutu wolnego, bramkarz "wypluł" piłkę , wykorzystał to bezlitośnie Wojciech Burchel dobijając pewnie piłkę obok bezradnego bramkarza. Po zdobytej bramce rozwiązał się worek... Sławomir Gromala uderza z 25 metrów, bramkarz niepewnie interweniuję, piłka wpada do siatki, prowadzimy 4-3. Wynik podwyższa Waldemar Lizoń, który wpada w pole karne i nie daję najmniejszych szans bramkarzowi Amatora. Frustracja na trybunach, licznie zgromadzeni kibice już wtedy wiedzieli, że ich ulubieńcy nie wygrają tego meczu, bardzo słaba końcówka gospodarzy - prawdziwy nokaut.W 65 minucie na boisku pojawił się Rafał Burchel, który chwilę później dostał idealne podanie od swojego brata, i niczym struś pędziwiatr śmignął obrońcom, na koniec precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał bramkarza Wynik meczu ustalił Wojciech Burchel. Ponownie Sławomir Gromala " maczał" palce przy tej bramce, wrzucając piłkę z rzutu rożnego, Wojtek wyskoczył wysoko, zdobył ładnego gola strzałem z głowy. Pozostaje wrażenie, ze gdyby ten mecz trwał jeszcze z 10 minut dłużej, padło, by jeszcze parę bramek. Jak dalej będziemy grać takie horrory to Trener Łukasz Zwoliński nerwowo nie wytrzyma na ławce. Ogólnie bardzo ciekawy mecz,  trochę szarpane akcje, nerwowo-  drużyna pokazała charakter i to jest najważniejsze.

Raport meczowy, zobaczysz tutaj!

Poprawiony: środa, 01 października 2014 19:32
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 119